Czy wiecie, że Barcelona i pobliskie wybrzeże Costa Brava to raj dla fascynatów mody i osób szukających fajnego ciuchu za cenę niższą niż w Polsce? Tutaj oprócz pięknych plaż, dogodnych warunków do uprawiania sportów wodnych, wielu zabytków, winnic, barów, klubów w których można zaszaleć do białego rana, można spotkać mnóstwo sklepów zarówno hiszpańskich jak i innych europejskich marek. Ceny w nich w porównaniu z polskimi są niższe nawet o 45% i z można wrócić do Polski z ubraniami między innymi: Zary, Pull&Bear, Mango, Bershki, Oysho czy Stradivariusa.
Zakupy w Barcelonie
Pamiętam jeden szalony dzień w Barcelonie… ok. 25 km na nogach dało się we znaki ale udany shopping i dodatkowa masa atrakcji związanych ze zwiedzaniem miasta zniwelowały zmęczenie. To może po kolei.
Kolejką dojechałyśmy do Place De Catalunya, skąd wzdłuż słynnej La Rambla, uważanej za najpiękniejszą ulicę świata, dotarłyśmy do Pomnika Kolumba i portu. Po drodze minęłyśmy jeden z lepiej wyposażonych sklepów naszej ulubionej marki Zara. Szybki rzut oka na ciuszki, kilka przymiarek i po pół godzinie z dwiema torbami opuściłyśmy sklep i udałyśmy się na dalsze zwiedzanie. Poszłyśmy na spacer wzdłuż Passeig de Gracia, gdzie znajdują się dwa najważniejsze domy Gaudiego – Casa Mila, Casa Batllo, dalej trochę wspinaczki pod górę i wylądowałyśmy w Parku Guell, skąd roztacza się wspaniały widok na całą Barcelonę i kościół Sagrada Familia. Chwila spojrzenia, refleksji, rozmowy o pierwszym udanym shoppingu i lecimy dalej.
Czas goni, a zwiedzania jeszcze przed nami mnóstwo plus oczywiście zakupy. Teraz już w dół, więc zdecydowanie łatwiej przeszłyśmy pod Łuk Triumfalny i do Parku de la Ciutadella. Krótki przystanek na colę, regenerację sił i mkniemy z powrotem w stronę Rambli. Spacer wąskimi uliczkami Barri Gotic i teraz już tylko szaleństwo zakupowe. Do kolejki powrotnej zostały nam niecałe dwie godziny, więc włączyłyśmy turbodoładowanie i rozpoczęłyśmy maraton. Carrer de Pelai 58, Avinguda del Portal de l’Àngel 32, Avinguda Portal de l’Àngel 11, Moll d’Espanya 5, Passeig de Gràcia 16 – to nasze ulubione adresy sklepów. Szaleństwo nie miało końca, kolejna piękna bluzka, spodnie, buty, szal. Te ostatnie godziny minęły jeszcze szybciej, ale każda z nas zakończyła dzień z wielkim uśmiechem, obładowana torbami 🙂
Większość tych rzeczy można kupić również w Polsce. Oczywiście trochę drożej ale dla nas te przywiezione z wyjazdów, mają zupełnie inną wartość sentymentalną. Ten zwariowany dzień wspominamy do dzisiaj, a zakupione ciuszki powodują na naszych buziach uśmiech i przywołują pozytywne wspomnienia. Pamiętajmy również o tym, że na przykład Zara posiada taką samą rozmiarówkę w całej Europie, dzięki czemu niektóre ubrania możemy przymierzyć jeszcze w Polsce i nie tracić cennego czasu na miejscu. Numery katalogowe też są takie same, więc warto zapisać je jeszcze przed wyjazdem. Jak czegoś nie możemy znaleźć na wieszakach, możemy wtedy szybko podpytać obsługę. Barcelona to idealne miejsce na modowe zwiedzanie i polecamy każdemu taki jeden dzień.
Będąc w Barcelonie nie można też nie wstąpić do popularnego outletu Mango. Zajęło nam sporo czasu zanim do niego trafiłyśmy, ale spacerowanie po tym mieście to przyjemność sama w sobie. Chyba warto się w nim zgubić, żeby na własną rękę odnaleźć jego prawdziwe piękno. Czasem bardziej przez przypadek niż z pomocą przewodnika. Przede wszystkim dla „zakupoholiczek” to miasto jest ogromną inspiracją. Chyba nigdzie indziej nie widziałam tak doskonale ubranych kobiet. Perfekcyjnie dobrane kroje, fasony, kolory robiły wrażenie jakby każda z nich, zarówno kobieta biegnąca właśnie do pracy jak i nastolatka z plecakiem czy matka z dzieckiem na rękach miały swojego prywatnego stylistę. Po odnalezieniu wspomnianego wcześniej outletu spędziłyśmy tam sporo czasu. Za naprawdę bardzo niewielkie pieniądze zrobiłyśmy zakupy na tyle duże, że stało się oczywiste, iż będziemy musiały zapłacić za nadbagaż w drodze powrotnej do Polski.
Jak kupować ubrania w Hiszpanii?
Oczywiście każdemu kto planuje zakupy w Hiszpanii, zarówno na kontynencie jak i na Wyspach Kanaryjskich, polecamy wybrać czas wyprzedaży. Nie wyglądają one tak jak w naszym kraju, gdzie możemy liczyć na „wielkie” 20 % obniżki lub rzeczy sprzed kilku sezonów. Na taką właśnie prawdziwą, hiszpańską wyprzedaż w Zarze trafiłyśmy podczas pobytu na Teneryfie. Znalazłyśmy prawdziwe perełki za grosze, np. jeansy boyfriendy za 4 euro, piękną koronkową sukienkę za 6 euro czy czarne skórzane szpilki za…10 euro! Oczywiście warto podkreślić, że takie zakupowe łowy nie są zwykle dziełem przypadku.
Sprawdź nasze oferty Last Minute do Hiszpanii >>
