Traveligo.pl

Dołącz do 127.000 zadowolonych klientów, którzy podróżowali z nami od 2004 roku.

Infolinia i rezerwacja: tel. 0 801 407 406

Infolinia i rezerwacja (abonenci spoza TP SA oraz sieci kom.): tel. 0 22 517 16 00

Biuletyn

Najnowsze informacje o najlepszych promocjach oraz ofertach last minute prosto na Twoją skrzynkę.

Jesteśmy laureatem nagrody Mazowiecka Firma Roku

Jesteśmy laureatem RANKINGU SKLEPÓW INTERNETOWYCH Money.pl i Wprost 2010

Poznaj Świat 06/2011

Poznaj Świat 06/2011

W najnowszym numerze magazynu Poznaj Świat m.in.:

 

Eldorado pod Chavezem
Powierzchnia Wenezueli jest niemal trzykrotnie większa od Polski. Kraj liczy 21 mln mieszkańców, skupionych głównie w środkowej części wybrzeża Morza Karaibskiego i w środkowym biegu największej rzeki – Orinoko (2150 km). Stolica Wenezueli – Caracas to świetne miejsce, by przespać się po długim locie z Europy i rano wyjechać. Można też spędzić tu ciekawie cały dzień. Santiago de Leon de Caracas, jak brzmi oficjalna nazwa metropolii liczy już, według nieoficjalnych danych, 6 milionów mieszkańców. Wprawdzie miasto położone jest około 15 km od Morza Karaibskiego i oddzielone od niego Parkiem Narodowym El Avila, jednak autostrada daje szansę (we wczesnych godzinach rannych), by dojechać z centrum nad morze nawet w 20 minut. Kolejka linowa na wzgórze Avila, wznoszące się ponad 1000 metrów nad miastem, pozwala podziwiać zarówno morze, jak i samą, wciśniętą między wzgórza, stolicę.

Rodzina z Wirunga
Przyjeżdżamy do Rwandy goniąc za marzeniami o spotkaniu filmowych‚ goryli we mgle’. Będąc w sercu Afryki pokonujemy bezdroża, zmagamy się z własnymi słabościami, a wszystko po to, aby po kilkunastogodzinnej wędrówce stanąć wreszcie oko w oko z prawdziwym władcą Gór Wirunga – gorylem górskim (Gorilla beringei beringei). Tak przynajmniej było ze mną.Położoną w strefie środkowoafrykańskich rowów tektonicznych Rwandę, równą około 9 proc powierzchni Polski, zwykle określa się mianem „krainy tysiąca wzgórz”, a znajdujące się w jej granicach Góry Wirunga, ostatnim bastionem goryli górskich na Ziemi. Jeszcze nie tak dawno toczyła sie tu najkrwawsza wojna domowa kontynentu afrykańskiego, będąca w istocie ludobójstwem. Na szczęście od kilkunastu lat głównym problemem stała się tu ochrona dzikiej przyrody, bo to ona właśnie jest teraz zagrożona najbardziej.

Plac Tahrir
Aby obserwować zmiany w Egipcie, wystarczy być w jednym miejscu: na Placu Tahrir w centrum Kairu. Tu stoi ogromny budynek Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, budynki Uniwersytetu Amerykańskiego i Muzeum Egipskie ze skarbami Tutanhamona. Plac tradycyjnie jest miejscem wszelkiego rodzaju demonstracji, dotychczas szybko i sprawnie rozpędzanych przez policję prezydenta Mubaraka. Właśnie tu zaczynają zbierać się młodzi ludzie, zwołujący się przez internet na Facebooku i Twitterze. Każdego dnia jest ich więcej. Wzorem protestujących w Tunezji, żądają ustąpienia prezydenta. W Egipcie jestem od 15 stycznia. Kiedy uspokajam przez telefon rodzinę w Warszawie, porównuję demonstracje na Tahrirze do „ustawek” kibiców piłkarskich: znani przeciwnicy, znane miejsce starcia i znana godzina. A jednak! Gwałtowna eskalacja protestów następuje 25 stycznia. Ta data trafi do egipskich podręczników historii jako początek rewolucji.

Disko pod biegunem
Z czym kojarzy się grenlandzkie Disko? Oczywiście z górami lodowymi, słońcem o północy i znakami “Uwaga! Psie zaprzęgi”. Zatoka Disko to ulubione miejsce turystów odwiedzających największą wyspę świata. W Ilulissat, największym porcie Zatoki Disko, położonym 200 kilometrów na północ od Koła Podbiegunowego, mieszka 4500 osób i 3500 psów. Jeszcze do niedawna proporcje były odwrotne, ale od pewnego czasu skutery śnieżne wypierają psie zaprzęgi. Mimo to wciąż na skrzyżowaniach miejskich ulic nie ma świateł. Za to – jak wisiały, tak wiszą – znaki ostrzegające przed saniami ciągniętymi „co pies wyskoczy”.

Bliski Belgrad
Jest takie miasto. Historia wyrzuciła je na drugi, gorszy brzeg. W każdym razie, tak się wydaje znudzonym bywalcom chorwackich plaż. Moi przyjaciele pytają: właściwie, po co chcesz jechać do Belgradu, skoro można pojechać do Splitu. Albo do Dubrownika. – Nawet chorwackiego nie musisz znać, bo wszyscy i tak gadają po niemiecku, a ceny to ci po polsku podadzą. – Właśnie dlatego, właśnie! Pierwszy powód, żeby wybrać Serbię jest więc prosty: nie będą ci wciskać byle czego. I to po niemiecku. Wystarczy przekroczyć granicę i od razu widać, że jesteś w nieco innym świecie. Nie ma bilbordów. Przy drogach stoją drzewa. Albo domy. Albo na przykład krowy. Ale nie słupy z wielkoformatowymi ogłoszeniami. Kiedyś pewnie i to się zmieni. Kolejny powód też znajduję na ulicy. Po zmroku ludzie nie siedzą w domach. Ci, co mają pieniądze – obsiadają stoliki w kawiarnianych ogródkach. Ci, co ich nie mają – zajmują ławki na skwerach. Tym, co przyszli zbyt późno – zostają krawężniki. Ludzie gadają tu ze sobą. O piłce nożnej.

Gdy Bałtyk jest na południu

 Blekinge to niewielki, malowniczy region w południowo-wschodniej Szwecji. Żeby tu dotrzeć wystarczy dziesięć godzin podróży promem z Gdyni do Karlskrony. Dla wielu polskich turystów jest to jedna z bram do Skandynawii. – To Szwecja w miniaturze – przedstawiają swoją krainę tutejsi mieszkańcy. Nieskażona przyroda, harmonia i ład przestrzenny, powiewające na wietrze szwedzkie flagi – taka jest esencja tej krainy.
Trzy stopnie schodów.
To region wręcz stworzony dla potrzeb turystyki. Na obszarze mniejszym niż jeden procent powierzchni kraju znaleźć można ogromną rozmaitość krajobrazów.

Akceptujemy płatności:

Copyright © 2004 - 2012 Grupa Traveligo Sp. z o.o.

Jeśli szukają Państwo najlepszego sposobu na spędzenie wakacji, prosimy o zostawienie wiadomości wraz z mailem i nr tel. Konsultanci TraveliGo.pl pomogą wybrać wycieczkę spełniąjącą wszystkie Państwa wymagania.

Wyślij »

Message