Traveligo.pl

Dołącz do 127.000 zadowolonych klientów, którzy podróżowali z nami od 2004 roku.

Infolinia i rezerwacja: tel. 0 801 407 406

Infolinia i rezerwacja (abonenci spoza TP SA oraz sieci kom.): tel. 0 22 517 16 00

Biuletyn

Najnowsze informacje o najlepszych promocjach oraz ofertach last minute prosto na Twoją skrzynkę.

Jesteśmy laureatem nagrody Mazowiecka Firma Roku

Jesteśmy laureatem RANKINGU SKLEPÓW INTERNETOWYCH Money.pl i Wprost 2010

Portugalia - najpiękniejszy ze snów


Portugalia przywitała nas późno popołudniowym słońcem. W Tavira, miasteczku, gdzie rozpoczęłyśmy podróż, zakochałam się od pierwszego wejrzenia - cudowny zapach morza, palącego słońca i małej kawy expresso. Życie płynie tu trochę leniwie. Każdy ma czas, aby zatrzymać się, porozmawiać i udzielić potrzebnych rad. Cała Portugalia zadziwia spokojem, który wypełnia napotkane na każdym kroku uśmiechy i spojrzenia. Niesamowita jest gościnność "ludzi morza i słońca", którzy czerpią z natury wszystko co najlepsze - między innymi umiłowanie życia.


Po trzech tygodniach powoli odczuwa się słynne mańana, które pasuje do codziennego trybu życia Portugalczyka. Sprawdza się doskonale powiedzenie: co masz zrobić dzisiaj, zrób jutro, a będziesz miał więcej czasu dla siebie. Tam trzeba koniecznie dodać: i dla przyjaciół (amigos). Kraj podzielony jest na pięć regionów: Algarve, Alentejo, Lizbona, Beiras - Centro de Portugal, Porto e Norte de Portugal. Każdy z nich zachwyca swą odmiennością, z pewnością licząc na względy turystów.


Algarve

 

Południe Portugalii zaprasza spragnionych słońca i ciepłego morza. Siedzimy w pastelarii (kawiarni, gdzie można zatrzymać się na małą kawę i ciastko) i podziwiamy wapienne klify, wysokie na kilkadziesiąt metrów, wcinające się w morze i jakby odwiecznie z nim splecione. Barwy nadane przez naturę zachwycają niesamowitą rozpiętością palety - od białego, przez pomarańcz, karmin aż po czerwień, która szczególnie ładnie wygląda w świetle zachodzącego słońca. Zapach morza przypomina mi zapach ryb spalonych słońcem i trochę za bardzo posolonych. Kąpiel w błękitno-niebiesko-seledynowo-zielono-granatowej wodzie należy do niezapomnianych przeżyć. Południe wita nas czterdziestostopniowym upałem, wobec czego długie godziny nurkowania i wylegiwania się na falach są całkiem usprawiedliwione.


Alentejo

 

Rejon Alem Tejo - za rzeką Tag - to eukaliptusy, wypalona słońcem trawa, gaje korkowe podzielone na wielkie montes (majątki obszarnicze) i mniejsze quintas, na których znajdują pożywienie konie, barany i bawoły. Jest miejscem produkcji żywności dla całej Portugalii, ale przede wszystkim to stolica dębu korkowego, którego Portugalia jest jednym z głównych eksporterów na świecie. Przejeżdżając przez Almodôvar, Castro Verde, Baja zatrzymujemy się w Évora. Tutaj, rankiem, udajemy się na mały rekonesans miasta. Wjazdu do Évora strzeże średniowieczny Aqueducto de Agua Prata (Akwedukt Srebrnej Wody). Zachwycający jest również uniwersytet z XVI w. Najstarszą historią może pochwalić się Templo Romano z II w. n.e. Jakby zatrzymał się czas. Przejeżdżając przez Antelejo, zatrzymujemy się w Elvas, mieście położonym najbardziej na wschód, otoczonym największym w Portugalii, pięciokondygnacyjnym Akweduktem Amoreria. Do ciekawych można zaliczyć też marmurowe miasta: Borba i Vila Viçosa, w których większość budynków wykonanych jest z tego surowca wydobywanego w pobliżu. Antelejo to region, w którym powinno się spróbować acrody - potrawy chłopskiej, której podstawowym składnikiem jest chleb gotowany na winie. Pozostałe składniki zależą od inwencji kucharza, najczęściej jednak jest to bekon.


Każda część Portugalii niesie ze sobą wiele wspomnień, jednakże Antelejo pozostawia najsilniejsze wrażenia. Zachwyciły mnie krajobrazy oraz spalone słońcem ludzkie twarze, które, zroszone potem, wyrażały zadowolenie, a także chęć zaspokojenia pragnienia winem, skonsumowanym razem z przyjaciółmi podczas długich rozmów.

 

Lizbona

 

Miasto tętni rytmem przejeżdżających tramwajów i spieszących do pracy buissnesmanów. Oczami Wima Wendersa próbowałyśmy odnaleźć miejsca i bohaterów z filmu "Lisbon's story". Do miasta wjeżdżamy przez Most 25 Kwietnia. Miasto zachwyca, ale Alfama - najstarsza dzielnica Lizbony, ocalała po trzęsieniu ziemi w 1755 roku, może się szybko okazać najlepszą powierniczką twoich najskrytszych myśli i pragnień. Pierwszymi z nich jest mała galao (kawa z gorącym mlekiem) i sagres (portugalskie piwo), których próbujemy, siedząc w kawiarni z widokiem na Tag. Daleko na horyzoncie widać barki i małe jachciki. Drugiego brzegu rzeki nie można dostrzec, zresztą za lizbońską mgłą ukrywa się większa część miasta.


Atrakcją Lizbony jest przejażdżka tramwajem numer 28, który pokonuje becos i travessas (małe, charakterystyczne uliczki) z zadziwiającą sprawnością. Trudno bowiem w Alfamie znaleźć ulicę szerszą niż 2,5m. Gdy zapadnie mrok otwierają się drzwi do klubów i kabaretów, gdzie rozbrzmiewa śpiewane przy dźwiękach gitary fado. Słowo to oznacza po portugalsku los, przeznaczenie. Są tacy, co uważają, iż pieśń ta zrodziła się z rytualnych śpiewów murzyńskich niewolników, pochodzących z Brazylii. Inni twierdzą, że pochodzi od potomków muzułmanów, wiodących ubogi tryb życia. Najczęściej jednak przyjmuje się, iż jest to pieśń marynarzy, w której można usłyszeć rytm fal załamujących się na plaży.

 

Sintra

 

Stare hiszpańskie powiedzenie: "zobaczyć cały świat, a nie widzieć Sintry, to nic nie zobaczyć" doskonale oddaje urok położonej na dwóch wzgórzach miejscowości. Na jednym z nich można zwiedzać Castelo dos Mouros, który majestatycznie wznosi się ponad zabudowę miasta. Stąd też widać Palacio da Pena, który jednak odstrasza kiczowatym zestawieniem kolorów - fioletowym, różowym i żółtym! Sami Portugalczycy twierdzą, iż jest to nieudana mieszanka pseudomanuelińskich bram, wież i kopuł. W przeciwieństwie do pałacu, miasto szczyci się wieloma budowlami w stylu manuelińskim, który wywodzi się z późnego gotyku i dominuje w sztuce portugalskiej. Większość zabytków wyróżnia się obfitością motywów morskich, łącząc symbole chrześcijaństwa z muszlami, linami lub fantastycznymi kształtami pochodzącymi ze świata wodnego.
Niezapomniany jest smak słynnych na całym świecie ciasteczek queijadas da Sintra, wypiekanych na bazie słodkiego, białego sera.


Porto

 

Porto, położone na dwóch brzegach rzeki Douro, owiane jest tajemnicą wytwarzania najlepszego na świecie wina. Nazwa tego gatunku została nadana przez Anglików w XVII w. od średniowiecznej nazwy miasta: Port Cale. Swoją popularność zdobyło w latach 1679 -1685, kiedy to Anglia wstrzymała import win francuskich. Potrzebny był sposób, aby zapobiec psuciu się trunku podczas długiego transportu z nowego rynku na wyspę. Od tamtego czasu dodaje się do niego brandy, w stosunku 1:4.


Tajemnica wina tkwi w jego mocy, ale także i jakości. Utrzymanie tak wysokiej klasy produkcji we wszystkich winnicach było i jest możliwe dzięki wyznaczeniu przez Companhia Geral da Agricultura dos Vinhos do Alto Douro w 1756 roku zasięgu obszaru, z którego może pochodzić porto.

 

Portugalia to najpiękniejszy z moich snów. To sen, który pamięta się zawsze. Przewinęło się przez niego wiele zdarzeń, osób i miejsc. Każde z nich ma szczególne znaczenie, choć nie sposób wspomnieć o wszystkim w tak krótkiej notatce. Mając jednak w pamięci wszystko to, co pozostało tam "gdzie lód się kończy i morze zaczyna" (Camoes, obelisk na Cabo da Roca), do tej pory czuję błogi spokój, radość i nieodpartą chęć powrotu do krainy moich marzeń.

Portugalia - najpiękniejszy ze snów.

 

Joanna Bereś

Geozeta - relacje z niezwykłych podróży


Akceptujemy płatności:

Copyright © 2004 - 2012 Grupa Traveligo Sp. z o.o.

Jeśli szukają Państwo najlepszego sposobu na spędzenie wakacji, prosimy o zostawienie wiadomości wraz z mailem i nr tel. Konsultanci TraveliGo.pl pomogą wybrać wycieczkę spełniąjącą wszystkie Państwa wymagania.

Wyślij »

Message