Traveligo.pl

Dołącz do 127.000 zadowolonych klientów, którzy podróżowali z nami od 2004 roku.

Infolinia i rezerwacja: tel. 0 801 407 406

Infolinia i rezerwacja (abonenci spoza TP SA oraz sieci kom.): tel. 0 22 517 16 00

Biuletyn

Najnowsze informacje o najlepszych promocjach oraz ofertach last minute prosto na Twoją skrzynkę.

Jesteśmy laureatem nagrody Mazowiecka Firma Roku

Jesteśmy laureatem RANKINGU SKLEPÓW INTERNETOWYCH Money.pl i Wprost 2010

ARG-E BAM - Miasto widmo na skraju pustyni


O Bamie usłyszeliśmy w Teheranie. Do tej pory Iran kojarzył się nam z zabytkami Isfahanu, Meszhedu, Persepolis. Jednak nasi teherańscy znajomi częściej niż o tamtych miastach wspominali o Bamie, a właściwie o położonym na jego peryferiach Arg-e Bamie, mieście duchów znajdującym się na starym szlaku handlowym przebiegającym przez pustynię.

 

Historyczne fortyfikacje

 

Przejeżdżając przez miasto będące oazą na skraju pustyni nie widzimy żadnego z jego mieszkańców lecz fakt ten nas nie dziwi. Przecież dzisiaj jest piątek, czyli muzułmańska niedziela, a pora dnia o której przybywamy - południe - zagania wszystkich do wnętrza chłodnych domów. Lato tego roku i tak miejscowi określali jako chłodne - niecałe 40°C w cieniu to o 10° mniej niż zwykle o tej porze roku.

 

Arg-e Bam urzekł nas od pierwszej chwili. Potężne mury wyrastające spośród gajów palmowych robią niesamowite wrażenie. Wchodzimy do środka wąską i krętą bramą wjazdową, za którą ukazuje się naszym oczom labirynt ulic wijących się pomiędzy zabudowaniami. Jesteśmy dziś jedynymi zwiedzającymi, pierwszymi Polakami jakich spotkał Madżid - student historii pracujący tutaj w czasie wakacji. Szybko się zaprzyjaźniliśmy i razem rozpoczynamy zwiedzanie tego świadectwa perskiej historii. Nasz przewodnik prowadzi nas najpierw na mury obronne, z których możemy ogarnąć cały kompleks. Nazwa arg oznacza ufortyfikowane miasto położone u stóp cytadeli, w której oprócz zabudowań wojskowych miał swój pałac książe lub namiestnik. I tu rzeczywiście ponad morzem domów góruje ufortyfikowana budowla położona na wzgórzu we wschodniej części miasta. Swym układem przypomina średniowieczne zamki europejskie lecz w przeciwieństwie do nich zbudowana jest, podobnie jak całe miasto, z suszonych na słońcu cegieł wyrabianych z mułu i czasami utwardzanych słomą. Miasto całe otoczone murami ma kształt prostokąta ze ściętym jednym rogiem o wymiarach 450 na 550 metrów i powierzchni nieco ponad 20 hektarów. Schodzimy z murów i zapuszczamy się w stare uliczki bazaru i innych części grodu. Podobno pierwsze miasto istniało tu jeszcze przed pojawieniem się islamu, w VI wieku gdy w Persji panowała dynastia Sasanidów. Najstarsze budowle datuje się na XII wiek, jednak rozkwit miasta przypada na czasy panowania dynastii Safawidów, czyli na XVI - XVIII wiek, kiedy to Bam był centrum handlowym i kulturowym tych obszarów państwa. Właśnie w XVIII wieku powstała w dzisiejszej formie górująca nad miastem cytadela. Gdy szlaki handlowe przestały tędy przebiegać miasto podupadło i opustoszało. Zaniedbane domy, meczety, bazary, pałace, place, karawanseraje, czyli odpowiedniki naszych zajazdów, mury i cytadela powoli niszczały, a właściwie rozpuszczały się w wyniku działalności deszczu. Obecnie prowadzone tu są prace renowacyjne, wielu domostwom i budynkom użyteczności publicznej przywraca się dawny kształt, większość jednak straszy jeszcze zawalonymi dachami, rozmytymi ścianami, ciemnymi pieczarami dawnych izb.

 

Tajemnicze ruiny miasta

Chodzimy po rozpalonych uliczkach, zaglądamy do ruin, gubimy się w labiryncie wąskich przejść miedzy budynkami. Za każdym zakrętem drogi wyłania się nowe cudo. A to wyremontowany meczet, a to ruiny starej łaźni, plac targowy, stary bazar. Wszystko to w monotonnych piaskowych barwach, żadnego koloru, żadnej choćby najmniejszej roślinki. Chodzi się tu jak w labiryncie. Szerokie ulice raptem kończą się ślepo ścianą, wąskie przejścia wewnętrzne między domami nikną wśród ruin. Czasem uda się wyjść na ulicę wyłomem w ścianach domów. Nie gubimy się tylko dzięki naszemu przewodnikowi, który zawsze znajdzie jakieś ukryte przejście, którego istnienia nawet byśmy się nie spodziewali. Tak klucząc dochodzimy do murów cytadeli. Przechodzimy przez bramę i na wprost nas wyrasta ufortyfikowana góra na której szczycie wznosi się pałac książęcy. Idziemy drogą, która skręca w lewo kierując się do stajni. Są one już wyremontowane i swymi rozmiarami przewyższają większość budowli w mieście. Mają kształt prostokąta pośrodku którego znajduje się dziedziniec z centralnie usytuowaną łaźnią. Wokół niego rozmieszczone są cztery kompleksy stajni, każdy wzdłuż jednego boku dziedzińca. Do każdego prowadzą tylko jedne niezbyt duże drzwi, a ich dachy mają kształt charakterystycznych kopułek przypominających miseczki ustawione na stole dnem do góry. Nie tylko konie miały tu swój przytulny kąt, ale też i wielbłądy, z których usług miejscowi korzystali nie rzadziej niż z usług tych pierwszych. Kierujemy się stąd drogą prowadzącą w górę, na drugi poziom cytadeli. Znajdujemy tu liczne pomieszczenia wojskowe: koszary, magazyny, dziedziniec artyleryjski, gdzie dawniej znajdowały się armaty strzegące miasta i inne budowle wykorzystywane przez wojsko. Chodzimy po różnych pomieszczeniach, wchodzimy i schodzimy po wąskich schodkach i drabinkach. Prace remontowe jeszcze się tu nie zakończyły lecz zabudowa cytadeli, najlepiej zachowana spośród budowli miasta, pozwala w pełni podziwiać kunszt dawnych budowniczych, ogarnąć surowość tego miejsca. Nasyciwszy oczy wspinamy się wąską ceglaną drogą na sam szczyt wzgórza, na trzeci poziom. Znajduje się tu pałac książęcy nazywany Czahar Fasi, co po persku znaczy Cztery Pory. Jest on bardzo mały, składa się z czterech malutkich pokoików położonych wokół dużej sali bez ścian, tylko z kolumnadą. Gdy trzeba było postawić ścianki działowe rolę tę spełniały parawany rozstawiane między kolumnami. Budzi zdziwienie niemal klasztorna surowość i ascetyczność tej budowli w porównaniu ze wspaniałymi opisami pałaców książęcych z opowieści 1001 nocy. Poza tym niektóre siedziby poza obrębem cytadeli zdawały się być większe od pałacu władcy. Tuż obok znajduje się jeszcze bardziej surowy dom zarządcy, który w imieniu księcia zajmował się codziennymi sprawami grodu. Przylega do niego kilkupiętrowa wieża obserwacyjna mająca przekrój zbliżony do kwadratu i zwężająca się ku górze. Na jej szczyt prowadzą schody tak wąskie i niskie, że z trudem przeciska się przez nie jedna osoba. Wieża ta służyła do obserwacji okolicy i ostrzegania mieszkańców przed ewentualnym niebezpieczeństwem. Czasy świetności Bamu były również czasami wielu wojen, lecz miasto dzięki swej cytadeli i potężnym murom nie zostało nigdy zdobyte. Teraz z wieży rozciąga się wspaniały widok na odległe góry i pustynie oraz na całą oazę Bam z położonymi zaraz za murami i ciągnącymi się na dużych obszarach gajami palm daktylowych. To z Bamu pochodzą najlepsze w Iranie czarne daktyle eksportowane na cały świat oraz jedne z najlepszych owoców cytrusowych. Tam gdzie nie strzelają w niebo pióropusze i pojawia się wolna przestrzeń widać stadka kóz i owiec posilających się byle jakim zielskiem. Dostrzec można też majestatycznie kroczącego wielbłąda, odwiecznego przyjaciela ludzi pustyni. Pomiędzy palmami przemykają bardzo pospolite tu osiołki. Objuczone pakunkami i ponaglane przez właścicieli, z filozoficznym spokojem znoszą swoją dolę, czasami tylko wyrażając swe zdanie na temat ich aktualnej sytuacji życiowej doniosłym rykiem.

 

Tradycyjne rzemiosło

 

Schodzimy z wieży i Madżid prowadzi nas jeszcze na mały placyk za pałacem. Znajduje się tam studnia zaopatrywająca w wodę najwyższe partie cytadeli mająca kilkadziesiąt metrów głębokości, zapewniająca mieszkańcom zawsze pod dostatkiem świeżą i chłodną wodę. Wychodzimy z ciemnych i mile chłodnych pomieszczeń znowu na rozpalone ulice miasta. Żar lejący się z nieba nie ustępuje, pragnienie z każdą chwilą się potęguje. Idziemy zobaczyć stary karawanseraj, w którym podróżni mogli odpocząć, odświeżyć konie i wielbłądy przed lub po męczącej drodze przez pustynię. Odwiedzamy też placyk na którym wyrabia się starym sposobem cegły wykorzystywane przy odbudowie zabytków. Muł do produkcji cegieł przygotowuje się usypując z niego niewysoki kopczyk, przypominający kształtem wulkan, do którego leję się wodę. Po wymieszaniu powstaje masa, której po odsączeniu nadaje się przy pomocy desek kształt cegłówek i pozostawia na placu by słońce wysuszyło je i stworzyło pełnowartościowy budulec. Sposób ten choć bardzo stary nadal jest powszechnie wykorzystywany na tych suchych obszarach.

 

Uroki Bamu

 

Potem kierujemy się do bramy miejskiej i opuszczamy to stare miasto. Idziemy zanurzyć się w chłodzie restauracji położonej po drugiej stronie drogi biegnącej wzdłuż murów grodu. Delektując się świeżymi sokami owocowymi wymieszanymi z lodem rozmawiamy jeszcze długo z Madżidem o historii miasta, o Iranie, o Polsce. Za oknami widać to cudowne miasto, po oddzielającej nas od niego drodze przejeżdża od czasu do czasu jakiś rozklekotany samochód, przechodzą osiołki, przepędzane jest stadko owiec. Gdy wracamy do centrum dzisiejszego Bamu jest już ciemno. Na ulicach panuje normalny ruch, restauracje zachęcają przechodniów smakowitymi zapachami, herbaciarnie zapraszają na świeży aromatyczny czaj. Po obu stronach ulic bieleją w ciemnościach "drzewa duchy", czyli sprowadzone z Australii eukaliptusy odporne na miejscowe warunki klimatyczne. Ich jasna, łuszcząca się kora nadaje ciemnością posmak tajemniczości.

 

Wspominamy dzisiejszy dzień, miasto widmo położone w oazie na skraju pustyni, wpisane przez UNESCO na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury. Jesteśmy pewni, że kiedyś tu jeszcze wrócimy, może za parę lat, a może później. Lecz czy Arg-e Bam całkowicie odrestaurowany, z wieloma turystami przemierzającymi jego uliczki nie straci swego niepowtarzalnego uroku. Zobaczymy. Khoda hafez Arg-e Bam - żegnaj mieście pustyni.

 

Informacje praktyczne

 

Bam leży w południowo - wschodnim Iranie w prowincji Kerman, na Wyżynie Irańskiej, u południowo - wschodniego podnóża gór Kuh-e Rud, w oazie na skraju pustyni Kevir-e Lut. Od Teheranu dzieli go 1260 km. Znajduje się w jednej trzeciej drogi z Kermanu do Zehedanu, na trasie łączącej stolicę Iranu z Pakistanem. Liczy ponad 30000 mieszkańców.

 

Maciej Zych

Geozeta - relacje z niezwykłych podróży


Akceptujemy płatności:

Copyright © 2004 - 2012 Grupa Traveligo Sp. z o.o.

Jeśli szukają Państwo najlepszego sposobu na spędzenie wakacji, prosimy o zostawienie wiadomości wraz z mailem i nr tel. Konsultanci TraveliGo.pl pomogą wybrać wycieczkę spełniąjącą wszystkie Państwa wymagania.

Wyślij »

Message